Co się zmienia, kiedy przyjeżdża się z polskiego rynku
Osoba, która ubezpieczała się w Polsce, przywozi do Portugalii zestaw bardzo rozsądnych nawyków — i kilka założeń, które tu po prostu nie obowiązują. To nie kwestia lepszego czy gorszego rynku. Ryzyka są inaczej pogrupowane, a granice między polisami przebiegają w innych miejscach.
Trzy różnice powodują najwięcej nieporozumień:
- „OC” to w Polsce przede wszystkim ubezpieczenie komunikacyjne. W Portugalii responsabilidade civil obejmuje całą rodzinę odpowiedzialności cywilnej: komunikacyjną, prywatną i zawodową. Gdy ktoś pyta o „OC”, zawsze dopytujemy, którą z nich ma na myśli — bo to trzy różne polisy.
- Odpowiedzialność cywilna w życiu prywatnym jest w polskich polisach mieszkaniowych zwykle dołączana niemal automatycznie. W portugalskim multirriscos habitação może być elementem pakietu, ale w wielu wariantach jest ograniczona do szkód wyrządzonych sąsiadom w budynku lub całkowicie pominięta. Zależy to od ubezpieczyciela i wybranego wariantu — dlatego sprawdzamy to w warunkach, a nie w ulotce.
- NFZ nie ma portugalskiego odpowiednika w sensie, w jakim się go używa. Publiczny SNS działa na innej logice: rejestracja w przychodni rejonowej, lekarz rodzinny, kolejki do specjalistów. Prywatne ubezpieczenie zdrowotne nie zastępuje SNS — kupuje się je po to, żeby mieć drugą drogę dostępu.